Radosław Zysnarski: Futbol to więcej niż gra. To wspólnota, emocje i duma lokalna

Rozmowa z Radosławem Zysnarskim, członkiem zarządu Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej, pełnomocnikiem marszałka województwa dolnośląskiego i prezesem klubu Jaworzanka 1946 Jawor.

Panie Prezesie, coraz częściej mówi się, że mecze piłkarskie w małych miejscowościach mogą – i powinny – być czymś więcej niż tylko wydarzeniem sportowym. Czy zgadza się Pan z tą tezą?

Radosław Zysnarski: Absolutnie. W mniejszych miastach i wsiach klub piłkarski to często centrum życia społecznego. Mecze to nie tylko sportowe emocje – to okazja do rozmów, integracji, a często także do realnych działań społecznych, jak np. wspólna organizacja wydarzeń czy akcje charytatywne. Mecz lokalnej drużyny to idealna okazja, żeby zaktywizować mieszkańców, zintegrować społeczność i stworzyć wspólną przestrzeń dla rodzin, seniorów, młodzieży. To potencjał, którego jeszcze nie w pełni wykorzystujemy.

Co sprawia, że boisko piłkarskie tak dobrze integruje ludzi?

Przede wszystkim prostota i dostępność futbolu. Każdy może przyjść, kibicować, poczuć się częścią drużyny – nawet jeśli nie gra. Poza tym, sport wyzwala emocje i łączy ludzi ponad podziałami – politycznymi, społecznymi czy wiekowymi. Na trybunach spotykają się seniorzy, młodzież i dzieci. Wspólny cel – wspieranie swojej drużyny – buduje więzi.

Mam nadzieję, że w przyszłości każdy mecz lokalnej drużyny będzie przypominał festyn – z grillem, muzyką i wspólnym kibicowaniem. Cała wieś, całe miasteczko spotyka się wtedy w jednym miejscu.

To bardzo trafna wizja i — co ważne — realna. Widzę, że coraz więcej klubów zaczyna myśleć w ten sposób. Taki mecz staje się wtedy wydarzeniem społecznym, a nie tylko sportowym. Jeśli są atrakcje dla dzieci, to przychodzą rodzice. Jeśli jest muzyka czy coś do jedzenia, przychodzą też osoby, które na co dzień nie interesują się piłką. To naturalny sposób budowania więzi i masowości.

Czy Dolnośląski Związek Piłki Nożnej wspiera taki kierunek rozwoju?

Tak, bardzo na to liczymy. Chcemy, by mecze ligowe w niższych klasach stawały się lokalnymi świętami. Zachęcamy kluby do współpracy z gminami, OSP, kołami gospodyń, lokalnymi firmami. To już jest pierwszy krok do zbudowania społeczności wokół klubu.

Czy to nie jest zbyt duże wyzwanie organizacyjne dla małych klubów?

Wyzwanie — tak, ale nie niemożliwe. Kluczem jest współpraca. Gminy, lokalne instytucje kultury, sponsorzy — wielu z nich jest otwartych na takie działania, tylko trzeba ich zaprosić do współtworzenia wydarzenia. Kluby nie są same. A efekty? Niezastąpione. Młodzież się angażuje, rodziny się poznają, pojawia się duma z własnej drużyny i miejscowości.

Czy można powiedzieć, że to część szerszej strategii rozwoju futbolu na Dolnym Śląsku?

Zdecydowanie tak. Jeśli chcemy budować silny, powszechny futbol — potrzebujemy nie tylko dobrych zawodników i trenerów, ale też zaangażowanych społeczności. Masowość to fundament – im więcej ludzi przy piłce, tym lepsze zaplecze, większe zainteresowanie dzieci, większa szansa na talenty. I o to właśnie chodzi – o futbol dostępny, radosny, wspólnotowy.

A jak to wygląda w praktyce? Weźmy na przykład Pana klub – Jaworzankę Jawor. Właśnie awansowaliście do klasy okręgowej. Gratulacje!

Dziękuję bardzo. To był bardzo intensywny sezon i wielka radość dla nas wszystkich. Awans to efekt ciężkiej pracy zawodników, trenerów, działaczy, ale też niesamowitego wsparcia mieszkańców. Udało się nie tylko sportowo, ale też organizacyjnie. Coraz więcej ludzi przychodzi na nasze mecze, czuje się związanych z klubem. To bardzo cieszy.

Jako były bramkarz, dziś prezes – co Pan czuje, patrząc na rozwój klubu?

Ogromną satysfakcję. Jaworzanka to klub z tradycjami, a dla mnie – z osobistą historią. Grałem tu jako bramkarz, a teraz mam zaszczyt prowadzić ten zespół. To pewna ciągłość pokoleń. Widzę, jak dzieciaki z Jawora coraz chętniej przychodzą na treningi. Rodzice angażują się w życie klubu. To coś pięknego.

Jakie są cele Jaworzanki na kolejny sezon?

Oczywiście chcemy zająć jak najwyższe miejsce w klasie okręgowej i pokazać, że potrafimy grać widowiskowo. Ale naszym równie ważnym celem jest dalsze rozwijanie środowiska wokół klubu. Stawiamy na szkolenie młodzieży, chcemy rozbudowywać bazę treningową. Planujemy też więcej wydarzeń integrujących mieszkańców – pikniki, turnieje, współpracę ze szkołami.

Czyli Jaworzanka to nie tylko drużyna, ale centrum społeczności?

Dokładnie. Klub może i powinien być miejscem spotkań. Miejscem, gdzie dzieje się coś dobrego. Jeśli ktoś zapamięta mecz nie tylko z wyniku, ale dlatego, że dobrze się tam bawił z rodziną, to już jest sukces. I taka właśnie ma być rola lokalnego futbolu.

Czy chciałby Pan zaapelować do innych klubów i samorządów?

Tak – żeby odważyli się myśleć o meczach inaczej. Żeby nie bali się zaprosić do współpracy lokalnych liderów, szkół, organizacji społecznych. Futbol to potężne narzędzie integracji, edukacji i budowania tożsamości. Kiełbasa z grilla, jedna wspólna zabawa – mogą zmienić bardzo dużo.

Bardzo dziękuję za rozmowę – i życzę wielu takich „świąt futbolu” nie tylko w Jaworze, ale na całym Dolnym Śląsku!

Dziękuję serdecznie i zapraszam wszystkich na mecze. Futbol to nie tylko sport – to wspólnota. A wspólnotę budujemy razem.

© 2021 DolZP